8/30/2016

WALLY SAM W DOMU

WALLY SAM W DOMU


Po kilku wspólnych, (prawie) sielankowych dniach, nadszedł wreszcie i ten moment. Moment trudny i rozdzierający matczyne serce. Moment rozłąki.

Ok, wiem, że to tylko na godzinę, wyskoczę szybko do sklepu i zaraz wracam. Zapasy zgromadzone na pierwszych kilka dni się kurczą, a P. mimo swojej anielskiej cierpliwości, chciałby zjeść w końcu obiad inny niż ten, powtarzający się od początku tygodnia, gotowany naprędce z resztek, bo cała uwaga skupiona jest na ogoniastym członku rodziny. Wiem, że nie ma co przeżywać, bo pies musi nauczyć się przebywać w domu bez ciągłego towarzystwa. Ale i tak, dusza płacze, a myśli straszą: ”a jeśli będzie mu samemu tak strasznie źle?”, „a co jak będzie piszczał/szczekał/wył?”, „a jak pod moją nieobecność zje pół mieszkania albo zrobi sobie krzywdę?”. Ale cóż, nie ma wyjścia, Wally w domu czuje się już spokojnie i pewnie – czas na próbę!



Jak pomóc szczenięciu nauczyć się zostawania samemu w domu?


1.       OSWAJANIE Z SAMOTNOŚCIĄ

Od samego początku, gdy tylko Wally poznał już swój nowy dom, zostawialiśmy go samego na krótkie chwile. Jako pierwsze próby: wychodzenie do łazienki  czy innego pokoju. Następnie opuszczenie mieszkania, zamknięcie drzwi, odczekanie chwili i powrót. Stopniowo wydłużaliśmy czas nieobecności – np. wynosiliśmy w tym czasie śmieci. Ważne, aby szczeniak przyzwyczaił się do tego, że na jakiś czas zostaje sam, ale zawsze, ZAWSZE ktoś do niego wróci. Wystarczy tylko cierpliwie poczekać.

2.       RYTUAŁY

Psy lubią żyć życiem spokojnym, przewidywalnym i uporządkowanym. W takich warunkach czują się bezpiecznie, wiedzą co się za chwilę wydarzy i łatwiej jest im zachować spokój. Wiadomo, dla nas również nagłe, nieprzewidziane sytuacje są często źródłem stresu i nerwów, rutyna zaś wycisza i daje poczucie kontroli. Dlatego dobrym pomysłem jest wprowadzenie pewnych rytuałów, które będą dla psa sygnałem mówiącym, co teraz ma nastąpić. W tym przypadku u nas jest to wyrażenie-klucz: „zaraz wracam”. Za każdym razem kiedy Wally ma zostać sam, już w drzwiach wychodzący mówi „zaraz wracam”. I widzę, że powoli znaczenie tych słów jest przez psa zapamiętywane: nie biegnie wtedy do drzwi w gotowości do spaceru, tylko siedzi spokojnie i przygląda się osobie wychodzącej.

3.       ROZRYWKA

Samemu w domu można się nudzić. Szczególnie gdy jest się niespełna trzymiesięcznym, pełnym energii szczeniorem, który właśnie się wyspał i jest gotowy na nowe wrażenia, wyzwania i zabawy. A ludzki opiekun i dostawca rozrywki akurat się zabiera i wychodzi. Skandal.
Aby ta nuda nie podpowiedziała Wally’emu jakiegoś świetnego pomysłu na spędzenie wolnego czasu, jak na przykład wnikliwe zapoznanie się z książkami z dolnej półki regału, staram się zostawić mu coś, czym będzie mógł się zająć pod naszą nieobecność. Jakiś fajny przysmak, który wymaga długiego i dokładnego żucia czy tekturowe pudełko (np. po herbacie, jakichś tabletkach itp.) wypchane papierem i poukrywanymi gdzieniegdzie kawałkami pysznej kiełbaski, do której trzeba się jakoś dobrać, sprawdzają się w tej roli idealnie. Nie tylko zapewniają psu rozrywkę, ale też pomagają się wyciszyć i spokojnie przeczekać czas rozłąki.

4.       BEZPIECZEŃSTWO

O tym krótko, bo wiadomo – szczeniak w domu od początku wymaga zastosowania różnych zasad bezpieczeństwa. Przed wyjściem warto jednak jeszcze raz sprawdzić, czy na pewno pomieszczenia, do których psiak nie powinien wchodzić pod naszą nieobecność są szczelnie zamknięte, czy gdzieś w zasięgu ząbków nie wystają żadne szalenie zachęcające kable, czy w misce jest świeża woda. Będziemy mieć pewność, że naszemu ukochanemu psiaczkowi nic w domu nie zagraża.


U nas zastosowanie tych kilku zasad zdecydowanie się sprawdziło. Gdy godzinę później wbiegłam do mieszkania z torbami zakupów w rękach i duszą na ramieniu, przywitały mnie: fragmenty rozszarpanego w drobny mak pudełeczka, merdający ogonek i błędne, zaspane spojrzenie.


„No i po co te nerwy? Ja tu sobie tylko spokojnie spałem.” Mój kochany szczeniak zen.

8/24/2016

BIAŁO – CZARNA REWOLUCJA

BIAŁO – CZARNA REWOLUCJA


Nareszcie! Po miesiącach planowania, tygodniach oczekiwania, ekscytacji i niecierpliwego śledzenia dni w kalendarzu – jest! Od niedzieli jest już z nami mała, biało-czarna istotka, która w ułamek sekundy absolutnie skradła nasze serca.

Szanowni Państwo, mam zaszczyt przedstawić – oto nasz mały whippet, Wally!


Jak zmienia się życie, gdy pojawia się w nim szczeniak? Odpowiedź brzmi – diametralnie.

Nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę z tego, ile fascynujących atrakcji zapewnia otaczający nas świat! Jak bardzo pachnąca jest trawa, jakie mięciutkie poduszki, jakie smaczne okruszki na podłodze w kuchni. Wszystko trzeba sprawdzić, wszędzie wejść, poniuchać, zasmakować.

Do tego miasto składa się z tylu dziwnych dźwięków. Coś szumi, coś brzęczy, coś dzwoni, coś powarkuje. Niby w pobliżu domu jest spokojnie i bezpiecznie, ale lepiej być czujnym – uszy pracują!

Dziąsła swędzą, a ostre zęby potrzebują gryźć, gryźć, gryźć. Więc gryziemy – wszelkie możliwe podsuwane przez ludzi zabawki i przysmaki, frędzelki koca, nogi krzesła, róg poduszki, zwisającą zbyt nisko ścierkę, kawałek znalezionego gdzieś w kącie papierka, szeleszczący listek. No i ręce – te nadają się do obgryzania jak nic innego! Szkoda tylko, że ci ludzie jakoś nie bardzo chcą na to pozwalać…


Dom ożył, wszystko się rusza, a oczy trzeba mieć dookoła głowy. Na kanapie nagle zrobiło się dużo mniej miejsca – fascynujące jak długi potrafi stać się malutki, smacznie śpiący whippecik. Forma z dnia na dzień coraz lepsza – kilkanaście przebieżek dziennie po schodach z drugiego piętra i z powrotem robi swoje. Absolutnie nie ma czasu na nudę. Za to jest mnóstwo słodyczy, przytulanek, śmiechu i miłości. A po całym dniu wrażeń – trochę rozpychający się z łóżku, ale miluśki termoforek, grzejący nas dzielnie przez całą noc.


Taką rewolucję polecam każdemu!

8/16/2016

DLACZEGO NA SZCZĘŚCIE WARTO TROCHĘ POCZEKAĆ

DLACZEGO NA SZCZĘŚCIE WARTO TROCHĘ POCZEKAĆ


Decyzja zapadła, odpowiedzi na wstępne pytania (znajdziecie je tutaj) zostały gruntownie przemyślane. Hodowla już wybrana, a my w ciągłym kontakcie z hodowcą obserwujemy narodziny szczeniąt, a później zmiany, zachodzące w szaleńczym tempie – od ślepego, nieporadnego szczurka do „pełnoprawnego” pieska w zaledwie kilka tygodni. Tygodnie te jednak ciągną się niemiłosiernie, oglądamy nowe zdjęcia maluchów, kompletujemy wyprawkę dla naszego wybrańca i czekamy, czekamy. Aż w końcu, widząc 7-tygodniowego szczeniaczka, który biega, wesoło się bawi i samodzielnie je już z miski, stwierdzamy: „Już jest taki duży, radzi sobie sam, zabieram go! Nie mogę się już doczekać!”. No właśnie, a może jednak warto wytrzymać jeszcze chwilę?


Czas szczenięctwa trwa ok. 6 miesięcy i dzieli się na poszczególne etapy, charakteryzujące się przemiennym stopniem wrażliwości na nowe bodźce, czyli po prostu stopniem odczuwania lęku. Przez pierwsze dwa tygodnie po narodzinach, pieski są ślepe i głuche – w tym czasie, są zupełnie uzależnione od matki i jej pokarmu, które odnajdują za pomocą węchu i dotyku. To okres wysokiej lękliwości, każdy nowo odczuwany przez szczenię bodziec, każde oddzielenie go od matki i rodzeństwa wiąże się z silnym stresem. Jest to jednak również czas niezwykle istotny – jego prawidłowy przebieg daje psu silne fundamenty do budowania relacji z innymi psami, spotykanymi później przez całe jego życie – te pierwsze dwa tygodnie uczą psa, że jest psem, a inne psy dają poczucie spokoju i bezpieczeństwa.

W trzecim tygodniu życia otwierają się oczy i uszy szczeniąt i świat zaczyna bombardować je ogromem nowych bodźców. Morze dźwięków, dziwnych ruchów i obiektów – szczenię musi w krótkim czasie nauczyć się mnóstwa nowych rzeczy. Dlatego jest to okres zmniejszonego lęku – tu nie ma czasu na strachliwość, trzeba poznawać, odkrywać! Właśnie w tym okresie kluczowa jest rola człowieka – aby pies mógł żyć wśród ludzi, czuć się przy nas bezpiecznie, chcieć z nami współpracować, właśnie w tym okresie, między trzecim a piątym tygodniem życia, MUSI zobaczyć i poznać człowieka. Ważne, żeby te kontakty były przyjemne, miłe i bezpieczne, ponieważ wystarczy doświadczenie z jednym człowiekiem, aby pies przez ten pryzmat postrzegał wszystkich kolejnych spotykanych na swej drodze ludzi. Dlatego właśnie warto szukać ciepłych, domowych hodowli – psy od początku uczą się tam nie tylko typowych domowych sytuacji i odgłosów, ale przede wszystkim tego, że kontakt z człowiekiem jest po prostu fajny.

Nadchodzi szósty tydzień życia i nagle odważne maluchy zaczynają przejawiać większy strach i wrażliwość. Nowe, intensywne bodźcie są dla nich trudne, powodują duże napięcie i stres, a tak mały pies nie potrafi sobie jeszcze ze stresem odpowiednio i zdrowo radzić. Drugi okres zwiększonej wrażliwości to właśnie czas między szóstym a ósmym tygodniem życia – czyli moment, kiedy, niestety, najczęściej szczenięta trafiają do nowych domów. Mały piesek, dla którego każde nowe doświadczenie jest teraz wyjątkowo trudne, zostaje nagle zabrany w nieznane mu miejsce, przez obcych ludzi, oddzielony od matki i rodzeństwa, zdany wyłącznie na siebie. Wokół niego same niewiadome, absolutny brak poczucia bezpieczeństwa, brak wsparcia. Takie doświadczenia mogą powodować nieodwracalne zmiany w psychice psa. Nasz brak cierpliwości może zafundować mu lękliwość i nieufność do końca życia.

Szalenie istotna dla rozwoju szczeniąt jest zabawa. Dla małych psów jest to potrzeba nieelastyczna, czyli taka, która MUSI być spełniana bez ograniczeń, zawsze gdy piesek wykazuje na to ochotę. Gdy tylko pieski zaczynają widzieć i słyszeć, rozpoczynają wzajemne przepychanki, podgryzanie, zaczepiają też matkę i inne dorosłe psy w otoczeniu. Nie raz zdarzy się, że ostre ząbki złapią przeciwnika odrobinę za mocno, sprawiając ból i powodując piski, odgryzienie się albo, w przypadku dorosłych psów, zdecydowaną demonstrację tego, że z większym i silniejszym lepiej nie zadzierać. Właśnie dzięki zabawie maluchy uczą się, że zęby mogą zrobić krzywdę oraz tego jak ich używać, aby zabawa nie sprawiała nikomu bólu. Zahamowane gryzienie, bo tak nazywa się umiejętność gryzienia, w sposób, który nie krzywdzi, jest absolutnie niezbędne dla funkcjonowania psa w naszym świecie – uwierzcie mi na słowo, nie chcielibyście mieć w domu psa, który choćby podczas zabawy będzie Was ranił do krwi, a może nawet wyrwać kawałek mięsa. Umiejętności wyczucia i panowania nad siłą własnej szczęki, psy uczą się od trzeciego, do nawet dziewiątego, dziesiątego tygodnia życia i mogą się jej nauczyć TYLKO w kontakcie z innymi psami. Odbierając szczenięciu możliwość zabawy z rodzeństwem w siódmym czy ósmym tygodniu, odbieramy mu też możliwość ukończenia jednej z najważniejszych życiowych lekcji.

9-12 tydzień to znów okres zmniejszonej wrażliwości. To czas kiedy pieski są coraz bardziej ciekawe świata, są samodzielne i bardzo aktywne, chcą eksplorować i odkrywać nowe otoczenie. Matka w tym czasie przestaje dopuszczać szczenięta do sutków, kończy się więc ostatecznie okres uzależnienia od jej pokarmu. Nauka zahamowanego gryzienia dobiega końca, pieski wiedzą już jak mocno można się bawić, żeby nikogo nie krzywdzić.

I to jest właśnie najlepszy czas na wzięcie szczenięcia do siebie. Możemy mieć pewność, że maluch spokojnie i prawidłowo rozwijał się w otoczeniu swojej rodziny, a teraz jest gotowy na kolejne, samodzielne doświadczenia. Od tego momentu jego świat zaczyna kręcić się wokół nas i właśnie na nas spoczywa cała odpowiedzialność za jego dalszy rozwój.

*

Pozwólmy szczeniętom spokojnie przeżyć pierwsze tygodnie dzieciństwa. Dla nas to tylko jeszcze chwila cierpliwości, dla nich, kwestia zdrowia i prawidłowego rozwoju. A zdrowy, szczęśliwy szczeniak da nam ogromne morze szczęścia, zalewające falą słodyczy. Warto na to szczęście jeszcze moment zaczekać.

8/10/2016

KILKA PYTAŃ NA DOBRY POCZĄTEK

KILKA PYTAŃ NA DOBRY POCZĄTEK


To nie są żarty. To decyzja, która zaważy nawet na kilkunastu kolejnych latach naszego życia. Znam ludzi, którzy swojej decyzji żałują każdego dnia. A przecież dobry wybór da nam tyle radości, słodkości i milusińskości ile tylko możemy sobie wymarzyć!
Na jakie podstawowe pytania powinien sobie odpowiedzieć każdy, kto decyduje się na psa?


Rasowy czy nierasowy?

Powiedzmy sobie jasno, mówmy to wszystkim, powtarzajmy to do znudzenia – absolutnie i bezwzględnie unikajmy pseudohodowli! „Rasowe szczenięta bez rodowodu” za 500zł na aukcjach internetowych to efekt często masowego rozmnażania psów, które z prawdziwym wzorcem rasy mają niewiele wspólnego. Nie mówiąc już o warunkach w jakich nierzadko rozwijają się takie psiaki od samego początku ciąży. NIE ISTNIEJĄ PSY RASOWE BEZ RODOWODU. A prawdziwy rodowód zapewniają TYLKO hodowle zarejestrowane w Związku Kynologicznym w Polsce. Szukajmy więc fajnych, domowych hodowli, hodowców-pasjonatów – to dzięki ich sercu i wiedzy możemy później cieszyć się pięknym, zdrowym, radosnym psem.

No dobrze, ale mnie nie stać na rasowego psa, a tak mi się podoba husky/buldog francuski/owczarek niemiecki/ (tu wpisz nazwę swojej ulubionej rasy). Co mam robić? Odwiedzić schronisko, zajrzeć na strony internetowe schronisk w całej Polsce lub fundacji pomagających bezdomnym psom w różnych typach ras. I uzbroić się w cierpliwość. Tak jak szukanie odpowiedniej hodowli, tak poszukiwanie wymarzonego psa do adopcji może trochę potrwać. A być może, kto wie, w najbliższym schronisku Twoje serce skradną smutne oczy Burka zupełnie niepodobnego do wcześniej wymarzonej „rasy”? Adopcja to świetne rozwiązanie dla osób, którym „niepotrzebny jest papierek”. Będziecie mieli psa prawie zupełnie za darmo a przy okazji dołożycie swoją cegiełkę w walce z bezdomnością. Tyle korzyści!

Oczywiście, są jeszcze inne możliwości – np. akurat znajomi poszukują domu dla szczeniąt swojej ukochanej suczki. Jeżeli znamy rodziców piesków, mamy pewność, że są zdrowe, rozwijają się w dobrych warunkach, są od początku odpowiednio socjalizowane, to na pewno jest to lepsza opcja pozyskania psa w typie danej rasy, niż poszukiwania pseudohodowli, o której na dobrą sprawę nie wiemy nic. Musimy jednak zdawać sobie sprawę z tego, że każde rozmnażanie psów bez uprawnień, może prowadzić do przenoszenia chorób genetycznych, np. poprzez nieświadome skrzyżowanie psów ze sobą spokrewnionych.


Szczenię czy dorosły pies?

Często spotykam się ze stwierdzeniem, że jeśli brać psa to tylko szczeniaczka, bo wtedy wychowuje się go wedle swoich preferencji i czuwa nad całym jego rozwojem. A poza tym czy jest coś rozkoszniejszego niż mała, futrzasta kuleczka, brykająca wesoło po domu i odkrywająca wraz z nami fascynujące tajemnice tego świata? I oczywiście jest w tym sporo prawdy. Nie można jednak zapominać, że wychowanie szczeniaka wymaga ogromnej pracy, wrażliwości, cierpliwości i sporej ilości wolnego czasu. To opiekun musi wytłumaczyć takiemu maluchowi wszystkie zasady panujące w domu i na zewnątrz, zadbać o jego odpowiednią socjalizację, nauczyć czystości, a potem obserwować jak wraz z upływającymi miesiącami jego malutki słodziak zamienia się w zwariowanego, zalanego morzem hormonów nastolatka. I zaczynać naukę od początku. Nie każdy ma na te przeżycia czas, chęć i umiejętności. I właśnie wtedy warto pomyśleć o dorosłym psie, który większość zasad kierujących naszym światem ma już dobrze przemyślanych i poukładanych. Oczywiście, tych zasad uczył go ktoś inny, a niejednokrotnie samo życie, więc tu również czeka nas praca, aby z takim mędrcem odpowiednio się dogadać. Ale za to unikamy okresu nastoletniego buntu!


Jaka rasa?

Pies to najbardziej zróżnicowany gatunek na Ziemi, w obrębie którego występują zarówno małe, kudłate Yorki, jak i wielkie, krótkowłose Dogi. Mamy więc psy małe i duże, włochate i łyse, szybkie i powolne. Mamy rasy, które przez lata były przystosowywane do różnych typów pracy – stróżowania, tropienia, aportowania, pogoni za zwierzyną. Rasy różnią się więc od siebie nie tylko wyglądem, ale i temperamentem oraz stopniem nasilenia instynktów, które sprawdzały się w pracy wykonywanej przez lata dla człowieka. Warto dowiedzieć się o upragnionej rasie jak najwięcej, najlepiej nie tylko z książek czy Internetu, ale również rozmawiając z hodowcami i właścicielami, mającymi wiedzę i praktyczne doświadczenia.

Jeżeli więc decydujemy się na kupno psa rasowego, pozostaje nam wybór rasy, która spełni nasze wszystkie oczekiwania! No właśnie, czy to w ogóle jest możliwe? Wybierając psa musimy pamiętać, że bierzemy pod swój dach odrębną, indywidualną jednostkę. Psy, tak jak ludzie, różnią się między sobą nie tylko ze względu na cechy rasy, jaką reprezentują, ale również poprzez indywidualne cechy osobowości oraz doświadczenia. Obowiązkiem właściciela jest dostrzeganie i akceptowanie indywidualności psa, nawet jeśli to oznacza, że trzeba będzie zweryfikować swoje marzenia o przesiadywaniu z psem w miejskich kawiarniach, w otoczeniu tłumu ludzi, albo o wiecznym, bezczynnym wylegiwaniu się na kanapie przed telewizorem.


Pies czy suka?

Tutaj krótko, nie chcę się zbytnio na ten temat rozpisywać, bo szczerze mówiąc nie uważam, żeby płeć psa miała duże znaczenie. Tak jak w przypadku rasy, również płeć nie pozwala nam na generalizowanie – osobowość, temperament, doświadczenia to kwestie indywidualne i każdy pies jest inny. Niezależnie od płci, nasz pies będzie wymagał od nas tyle samo pracy, czasu, zrozumienia i miłości. Zazwyczaj każdy z nas ma po prostu własne preferencje – i uważam, że właśnie tymi preferencjami warto się kierować.



Przed wzbogaceniem swojego życia o czworonożnego członka rodziny, warto poświęcić trochę czasu na gruntowne i uczciwe przemyślenie naszych oczekiwań i możliwości. W końcu rzadko mamy okazję tak skrupulatnie wybrać najlepszego przyjaciela!


Życzę wszystkim cierpliwości w dokonywaniu wyborów!

8/08/2016

BĘDZIEMY MIELI PSA!

 BĘDZIEMY MIELI PSA!



Od kilku tygodni budzę się z tą myślą każdego ranka. I właśnie ta myśl sprawia, że uśmiecham się szeroko nawet mimo wczesnej godziny, deszczowych chmur za oknem, czy P. narzekającego, że znów ten budzik i trzeba iść do pracy. I nawet dietetyczne śniadanie jakoś bardziej mi smakuje.


BĘDZIEMY MIELI PSA!


Już pod koniec sierpnia do naszej dwuosobowej, do tej pory, rodziny, dołączy nowa, biało-czarna, czterołapna istotka, spełniając nasze (no, może odrobinkę bardziej moje… ;) ) marzenie. Marzenie, do którego staram się jak najlepiej i najrzetelniej przygotować. W końcu już wkrótce będę tworzyć rzeczywistość  żywego, czującego, myślącego, niepowtarzalnego stworzenia. To ogromna odpowiedzialność i każdy kto rozważa wzbogacenie swojego życia o psiego przyjaciela powinien być tego świadomy.

A PO CO TEN BLOG?


Chciałabym w tym miejscu dokumentować rozwój wspaniałej ludzko-psiej przyjaźni. Dzielić się swoimi przemyśleniami, doświadczeniami, wątpliwościami. Rozwijać zdobywaną wiedzę. Poznawać ludzi, których, tak jak mnie, fascynuje psi świat oraz fenomen absolutnie wyjątkowej, niepowtarzalnej relacji łączącej ludzi i psy, tak odmiennie przecież gatunki.

Zechcecie towarzyszyć mi w tej rozpoczynającej się właśnie przygodzie?
Spróbujmy DOGłębnie przyjrzeć się światu widzianemu psimi oczami!


Zapraszam!




Copyright © 2016 Blog DOGłębny , Blogger