9/20/2016

CO ZA EFEKT!

CO ZA EFEKT!



Na samym początku mam dla Was krótkie zadanie. Poniżej znajduje się ciąg cyfr. Przyjrzyjcie mu się dokładnie, przeczytajcie go kilkakrotnie, skupcie się na nim przez ok. 15-20 sekund. Następnie przejdźcie do dalszej części tekstu tak, aby cyfry nie były już dla Was widoczne.






58529283759402 














Świetnie! A teraz spróbujcie sobie przypomnieć ten ciąg cyfr. Pamiętacie je wszystkie po kolei? A może udało Wam się zapamiętać tylko fragmenty?
Istnieje duże prawdopodobieństwo, że najlepiej pamiętacie ostatnią lub kilka ostatnich cyfr. Możliwe też, że w pamięci została Wam pierwsza cyfra ciągu. Mam rację?

Nasz mózg to niezwykle sprytne narzędzie. Przez cały czas stara się kombinować tak, aby zapamiętywać tylko najważniejsze informacje, nie tracąc czasu i miejsca na dane mało dla nas istotne. Nasza pamięć ma bowiem pewne ograniczenia. Podczas codziennego funkcjonowania nie jesteśmy w stanie zwrócić uwagi na absolutnie każdy docierający do nas bodziec, nie jesteśmy w stanie przetwarzać i analizować wszystkich otaczających nas informacji – nie ma innego wyjścia, dane aktualnie dla nas nieistotne muszą ustąpić miejsca tym, które z punktu widzenia wykonywanych przez nas akurat czynności, są kluczowe.

Teraz wróćmy do zadania z ciągiem cyfr. Pamięć krótkotrwała, w której przechowujemy informacje docierające do nas właśnie w tym, konkretnym momencie, w ścisłej teraźniejszości, ma bardzo ograniczoną pojemność i nie jest w stanie zapamiętać wszystkich cyfr po kolei. Kolejne wpadające do pamięci cyfry „wypychają” z niej te poprzednie. Dlatego też mieliście szansę pamiętać ostatnie cyfry ciągu – to one jako ostatnie zajęły miejsce w pamięci i nie zostały jeszcze wypchnięte przez kolejne informacje. W psychologii takie zjawisko nazywa się EFEKTEM ŚWIEŻOŚCI – pamiętamy najświeższą informację, tę która nie została jeszcze zastąpiona kolejną, znów świeższą.

Przeciwieństwem efektu świeżości jest EFEKT PIERWSZEŃSTWA, ten, który sprawił, że pamiętaliście również cyfrę rozpoczynającą ciąg. Z punktu widzenia naszego mózgu, pierwsza docierająca informacja jest również istotna – łącząc dane o pierwszej i ostatnich cyfrach ciągu, mielibyście szansę odróżnić na przykład ten konkretny ciąg od innych. Pamiętając jak zaczyna się dana sytuacja, jesteście w stanie przygotować się i odpowiednio zareagować, kiedy przydarzy Wam się ona po raz kolejny.

A nie mówiłam, że nas mózg jest super-sprytny? :) Błyskawicznie ocenia, które informacje mogą nam się jeszcze przydać i to właśnie je wyławia z natłoku innych i zapamiętuje.



Jak to się ma do psów? – możecie zapytać. Otóż psy, tak jak ludzie, są ssakami – nasze mózgi pod wieloma względami są do siebie podobne. Mechanizmy uczenia się i zapamiętywania działają u psów niemalże identycznie jak w ludzkich mózgach – ich również dotyczą efekty pierwszeństwa i świeżości.

Wiedza o istnieniu tych efektów może nam bardzo pomóc w planowaniu sesji treningowych czy spacerów z naszym psem. Jeśli nie chcemy, żeby pies przed spacerem szczekał i piszczał jak oszalały, zadbajmy o to, aby spacery zawsze zaczynały się i kończyły spokojnie, bez pobudzania, szaleństwa, zabaw. Ćwicząc z psem dane polecenie zacznijmy od prostego, dobrze opanowanego przez psa elementu, który pięknie wykona zasługując na nagrodę. Kończmy zawsze sukcesem, pochwałą i nagrodą. W ten sposób pies kojarzy ćwiczenia z miłym doświadczeniem, nabiera wiary w siebie, ma motywację do dalszych ćwiczeń. Zamiast ćwiczyć długo i pozwalać aby kolejne informacje wyrzucały z pamięci psa te poprzednie – róbmy krótkie sesje, każdą z nich oddzielając przerwą. W ten sposób tworzymy wiele sytuacji, z których każda ma dobrze zapamiętany początek i koniec.
                                                                                                                                


*
       
Psychologia jest dla mnie absolutnie fascynująca, bo daje nam często łatwe i gotowe rozwiązania problemów, tłumacząc proste mechanizmy naszego funkcjonowania. Nam pozostaje tylko poznać i zrozumieć te mechanizmy, a potem zastosować zdobytą wiedzę w praktyce.


I co, ile udało się Wam z tego zapamiętać? :)

9/07/2016

MAGIA SPACERU

MAGIA SPACERU


Odkąd Wally ukończył obowiązkowy komplet szczepień i otrzymaliśmy zielone światło od weterynarza, każdego dnia odbywa się nasz mały, wspólny rytuał. Gdy wybija godzina S (S jak Spacer), ubieramy się – Wally w swą najpiękniejszą, stylową niebieską obróżkę, ja w swoje najgorsze, przesiąknięte na wskroś zapachem parówki, żółtego sera i innych pyszności noszonych w kieszeniach, spodnie – i wyruszamy na wyprawę. Wyprawa polega na załadowaniu spacerowego niezbędnika, psa i siebie do samochodu i przebyciu 7-minutowej trasy, która dzieli nasz dom od pobliskiego Parku Skaryszewskiego.

Sama podróż samochodem nie jest może najprzyjemniejszym doświadczeniem – Wally wciąż jeszcze nie czuje się w aucie najlepiej – ale to tylko krótka niedogodność przed tym, co nas za chwilę czeka. A czeka nas piękno i magia SPACERU!

Spacer, to jedno z tych haseł, które przede wszystkim kojarzą nam się z posiadaniem psa, haseł o którym niektórzy mówią, krzywiąc się lekko, „obowiązek”. Oczywiście, właśnie spacer jest najbardziej „pracochłonnym” elementem opieki nad psem, wymaga poświęcenia psu czasu, uwagi i kreatywności, regularnie, codziennie. Jest to jednak również chyba najlepszy i najbardziej wartościowy dla naszego psa element dnia, dlatego im fajniej, milej i przyjemniej jest po obu stronach smyczy, tym lepiej!



A czym wraz z Wallym zajmujemy się podczas naszych codziennych przechadzek?


SPACEROWANIE – PO PROSTU

No tak – przecież na tym w końcu polega spacer. Chodzi o to, aby chodzić. Nie pokonywać jakiejś konkretnej trasy, nie osiągać jakiegoś konkretnego celu. Tylko „iść, ciągle iść, w stronę słońca” (no, może jednak, ze względu na komfort psa wybierajmy raczej zacienione miejsca). Wraz z Wallym więc chodzimy. Ja idę sobie spokojnie, gdzieś przed siebie, rozglądając się dookoła i starając się przewidywać potencjalne zagrożenia, które lepiej omijać, żeby nie zakłócić sielankowej atmosfery. Wally w tym czasie biega sobie dookoła, węszy, obserwuje wiewiórki, kaczki, wrony, nosi patyki i zajmuje się wszystkimi Ważnymi Psimi Sprawami. W tym czasie prawie się nie odzywam, nie wołam go, nie przeszkadzam w samodzielnym odkrywaniu świata. Mogę za to z przyjemnością zauważać i doceniać drobne, zwyczajne elementy krajobrazu, które dla trzymiesięcznego szczeniaka są absolutnie fascynujące i współodczuwać radość, jaka wiąże się z ich poznawaniem.

NAUKA

Oczywiście, spacerowanie i odkrywanie nowych zapachów, przyrody i miejsc samo w sobie jest nauką. Miejski park jest źródłem wielu cennych lekcji. Wally spacerując uczy się, że niekoniecznie trzeba z radością witać każdego przechodzącego człowieka, że obcego psa można spokojnie ominąć szerokim łukiem, bez konieczności spotykania się z nim, że przejeżdżające nieopodal rowery i wózki dziecięce to zwyczajny element krajobrazu, który można najzwyczajniej w świecie zignorować. Dodatkowo jednak, zawsze wykorzystuję napotkane spokojne, puste miejsca na powtórzenie ćwiczeń, których uczyliśmy się już w domu. Najważniejsza ze wszystkich nauka przywoływania oraz kilka innych komend ćwiczą koncentrację psa na przewodniku, pozwalają mu zmęczyć się nie tylko fizycznie, ale i umysłowo i przy okazji zapracować na kilka pysznych smakołyków. Przyjemne z pożytecznym!

ZABAWA

No pewnie, że się bawimy! Zabawa dla szczenięcia jest potrzebą nieelastyczną, czyli tak samo ważną do prawidłowego rozwoju jak jedzenie czy sen. Musi więc być spełniana, kiedy tylko szczeniak wykazuje na to ochotę. Czyli prawie zawsze. J Nasze zabawy w parku to głównie wspólne bieganie i wzajemne gonitwy, przepychanki i tarzanie się w trawie, przeciąganie szarpaka. Lubię też zorganizować małemu chociaż jedną zabawę węchową – po prostu rozsypuję mu smaczki w trawie lub wtykam w korę drzewa, a jego zadaniem jest znalezienie i zjedzenie wszystkich, co do jednego! Zabawa węchowa, w przeciwieństwie do tych poprzednich, pozwala psu się uspokoić i wyciszyć, wymaga koncentracji i pracy umysłowej. I znów same zalety – dla ciała i umysłu.

NICNIEROBIENIE

Tak! To również niezwykle ważny element spaceru! Co pewien czas siadamy sobie w zacienionym miejscu, pijemy wodę i po prostu odpoczywamy nie robiąc nic. Kilka tak spędzonych minut uczy psa odpoczywania i opanowania emocji, również na dworze, w nieznanych miejscach. Dla szczeniaka jest to dodatkowo ważne, bo długi spacer jest dla niego po prostu fizycznie wyczerpujący. W czasie nicnierobienia może sobie poleżeć, odetchnąć i nabrać sił.



I tak nam właśnie mijają codzienne spacery. Wspólnie odkrywamy nowe miejsca, bawimy się, uczymy i odpoczywamy. A później, zmęczeni i uśmiechnięci, znów ładujemy się do samochodu i wracamy do domu na zasłużoną drzemkę.

Takie doświadczenia nie tylko pozwalają nam obojgu cieszyć się każdym spacerem, ale również, a nawet przede wszystkim uczą nas wzajemnego zrozumienia i zaufania. A przecież to właśnie jest podstawą prawdziwych, trwałych więzi i przyjaźni.


Tak więc, smycze w dłoń! I naprzód – po kolejną wspólną przygodę!


No chodź! Na co czekasz? :)

Mostek to też ciekawa sprawa!
Gdzieś tu wyraźnie czuję parówkę...

Chwila odpoczynku
A w domu czas na drzemkę!




Copyright © 2016 Blog DOGłębny , Blogger