11/24/2016

DZIEŃ DOBRY, PANI TRENER!

DZIEŃ DOBRY, PANI TRENER!



Kochani! Pochwaliłam się już na Fejsbuku, ale chciałabym trochę obszerniej podsumować wydarzenie, które napełnia mnie ogromnym szczęściem i dumą.


20. listopada 2016r., z wyróżnieniem ukończyłam kurs trenerski w Akademii Porozumiewania się ze Zwierzętami „Dobry Pies” i tym samym uzyskałam tytuł certyfikowanego trenera psów.


Uzyskanie certyfikatu i całe miesiące uczestniczenia w kursie, były dla mnie wspaniałą przygodą, ale również czasem dużych, ważnych zmian w życiu.

Po pierwsze, i chyba najważniejsze, ten czas pokazał mi jak fascynujący i tajemniczy jest świat psich zachowań i emocji, jak ogromniej wrażliwości i uważności wymaga praca z psami i ludźmi. Zrozumiałam, że tym właśnie chciałabym zajmować się na co dzień – pomagać innym w lepszym zrozumieniu potrzeb swojego psa, pokazywać jak fajnie można spędzać wspólny czas , ucząc jednocześnie efektywnej, dobrej komunikacji między psem i jego opiekunem oraz budowania wzajemnego zaufania.

To popchnęło mnie do kolejnych ważnych kroków – rezygnacji z pracy, która była dla mnie niesatysfakcjonująca i wypalająca i podjęcia wraz z P. decyzji o powiększeniu rodziny o wymarzonego whippeta. Pod koniec sierpnia w naszym domu pojawił się Wally, weryfikując dokładnie całą moją zdybywaną na kursie wiedzę i bez pardonu zajmując lwią część naszego życia i naszych serc.

W czasie kursu poznałam fantastycznych ludzi, z którymi dzieliłam pasję, zapał do poszerzania wiedzy i umiejętności, a na końcu również egzaminacyjny stresik. Wielkie dzięki całej grupie za cudowną atmosferę towarzyszącą zjazdom, za wzajemną pomoc i wsparcie. I ogromne gratulacje dla Was wszystkich – VI edycja była bez wątpienia edycją wybitną! :) Ogromne podziękowania należą się też Agnieszce Nojszewskiej, która przez ostatnie pół roku konsekwentnie napełniała nasze głowy ogromną dawką wiedzy, zwracała naszą uwagę na najsubtelniejsze niuanse psiego języka i zaszczepiała w nas ogromny szacunek dla psiej indywidualności. Dzięki Aga!


I co dalej?

Moim ogromnym marzeniem jest rozpoczęcie pracy w charakterze trenera. Chcę dzielić się zdobytą wiedzą z ludzko-psimi zespołami, pomagając im w stworzeniu fajnej, zgranej, szczęśliwej paczki. Spróbuję pomóc w zrozumieniu potrzeb Waszych psów, w rozwiązywaniu codziennych problemów, w odnalezieniu wspólnych przyjemności i pasji. Chętnie podzielę się własnymi doświadczeniami z tymi, którzy dopiero rozpoczynają przygodę z wychowaniem szczeniaka, jak również wesprę w umacnianiu więzi z dorosłym, mającym własny pogląd na świat, psim mędrcem.
W zakładce po prawej stronie bloga pojawiły się moje dane kontaktowe - serdecznie zapraszam do kontaktu mailowego czy telefonicznego wszystkich chętnych do pracy ze swoim psem!  

Oczywiście w planach mam dalszą edukację, poszerzanie wiedzy i zdobywanie doświadczenia. Oraz pracę z Wallym, aby z małego, energicznego szaleńca, powoli zmieniał się w psiego profesora, który będzie wspierał mnie w pokazywaniu innym reguł rządzących psim światem.


Cudownie jest być na drodze do spełnienia marzeń! Trzymajcie mocno kciuki – będę bardzo wdzięczna!


11/07/2016

PIESEK - ODKRYWCA

PIESEK - ODKRYWCA


Niuch, niuch! A co to za dziwne zapachy? W moim domu meble pachną zupełnie inaczej! Ojej, a tutaj czuję jakieś jedzenie! Inne niż to, które jedzą moi ludzie… I te obce osoby, których ubrania mają zupełnie inną woń, niż ta, którą pachnie pranie u nas. Dziwne i interesujące!

Ojej! A co to tak stuka, co to tak szura, szeleści, co tak dziwnie mruczy? Niby domowe odgłosy, ale jakieś inne, obce, ciekawsze. Czuję się troszkę niepewnie, trzeba to zbadać, sprawdzić, zastanowić się czy na pewno jest bezpiecznie. I zlokalizować źródło tych dźwięków. Może gdzieś tu kryją się jakieś nowe zagadki do rozwiązania? Albo jakieś jedzonko?

I wszystko wygląda zupełnie inaczej! Inne kąty, kształty, nowe ścieżki. Jakieś tajemnicze pokoje, przedmioty, których nie znam… może nadają się do gryzienia? Trzeba to koniecznie sprawdzić! Ciekawe czy ten fotel jest tak wygodny jak u mnie w domu… O jacie! Jaki czad! Miękki, gruby dywan na podłodze, w którym można się tarzać! U nas takiego nie ma!


Wyobrażam sobie, że właśnie tego typu myśli pojawiają się w Wally’skowej główce, kiedy zabieramy go ze sobą w gości do innych, nieznanych mu domów. Wizyty u rodziny to za każdym razem absolutnie wspaniała przygoda. Zwiedzanie nieznanych kątów, odkrywanie zaskakujących zakamarków, poznawanie niewidzianych nigdy wcześniej przedmiotów… Nie mówiąc już o nowych, krążących wokół osobach i zwierzętach! O, to dla małego móżdżku prawdziwa eksplozja nowych, wartościowych doświadczeń!

Podobnie jest ze spacerami po nieodwiedzanych wcześniej szlakach. Zabawy w parku są fajne, spokojne krążenie po osiedlu i wnikliwa aktualizacja psich informacji pozostawionych na okolicznych murkach i słupach również – wszak trzeba się orientować w sąsiedzkich plotkach. Jednak nic nie może równać się z wyprawą w nowe, tajemnicze miejsce, obfitujące w zupełnie nieznane dotąd ścieżki, aromaty, dźwięki. Tyle do odkrycia, poznania, tyle nowych informacji do przyswojenia!


Pomagajmy naszym psom poznawać i odkrywać świat poprzez zabieranie ich ze sobą w nieznane wcześniej miejsca. Psy są z natury ciekawskie, ich uwagę zwracają wszelkie nowe bodźce występujące w otoczeniu. Podążanie za niespotykanym zapachem, przejście łapami po terenie odmiennym niż codzienny chodnik czy trawnik, zamoczenie futerka w rzece to fascynujące przygody, które na dodatek możemy przeżywać wspólnie!

Dla mnie osobiście ogromną przyjemnością jest obserwowanie skupienia i zaangażowania z jakimi Wally, z nosem przy ziemi, pokonuje nieznane leśne lub polne ścieżki, radości na psim pysku podczas biegania po nadwiślańskich plażach, ciekawskiego błysku w oku, kiedy nagle okazuje się, że ten budynek wygląda w środku zupełnie inaczej niż nasze mieszkanie. Staram się stwarzać mu jak najwięcej możliwości swobodnej eksploracji, dbając jednocześnie o to, aby były to doświadczenia przyjemne i bezpieczne. Jestem zawsze w pobliżu, aby pomóc Młodemu jeśli sytuacja okaże się trudna, ale jednocześnie daję  mu przestrzeń do podejmowania własnych działań i inicjatywy. Wszystko to z jednej strony uczy szczeniaka, że świat jest różnorodny, sytuacje, z którymi przychodzi mu się zmierzyć, bardzo odmienne, wymagające od niego innych reakcji, a jednocześnie, że w każdym momencie może zwrócić się do mnie o pomoc, wsparcie i wskazówki. Nauka pewności siebie i budowania zaufania do opiekuna w jednym!

A po wszystkim można ramię w ramię (czy raczej noga w łapę?) wrócić w swoje znajome cztery kąty i spokojnie odpocząć, śniąc o tych wspaniałych, wspólnych przygodach!

*


Odkrywajmy świat razem ze swoim psem. Stawmy czoło, wzajemnie się wspierając, nieznanym dotąd sytuacjom. Do codziennych, z czasem nużących spacerów, dorzućmy w wolny dzień wyprawę tajemniczym, podmiejskim szlakiem. Walczmy z nudą i rutyną. I po prostu świetnie się razem bawmy! 


Spacer po lesie

Nadwiślańskie szaleństwa (zdjęcie: Azarin Photo)

Nowe miejsca, nowi znajomi...

Noga w łapę :)


Copyright © 2016 Blog DOGłębny , Blogger