12/19/2016

MÓJ PIES NIE CHODZI PRZY NODZE

MÓJ PIES NIE CHODZI PRZY NODZE



Nie uczę mojego psa chodzenia przy nodze. Nie uczę go komend typu „noga!”, „równaj!”. Dlaczego? Po prostu, najzwyczajniej w świecie, uważam, że są zbędne.

Ale jak to?! Pies na spacerze powinien być blisko swojego człowieka! Pies powinien cały czas mieć ze mną kontakt! Pies powinien zwracać uwagę na to czego od niego oczekuję! Idąc przez miasto, mój pies powinien być jak najbliżej mnie!

Biedne są czasem te psy… Wciąż tylko coś powinny i powinny. Albo nawet – coś MUSZĄ. A jakieś przywileje? A jakieś przyjemności płynące z tego, jakże pełnego obowiązków, życia?


Śledząc internetowe psio-lubne strony zauważyłam, że ludzie z jednej strony często pytają jak nauczyć psa chodzenia przy nodze – żeby przestał ciągnąć na smyczy, lub z drugiej, chwalą się nagraniami pt. „oto mój pies na spacerku, zobaczcie jak pięknie chodzi przy nodze, nigdzie nie wybiega i nie szarpie”. Najczęściej spotykanym przekonaniem jest: albo pies ciągnie na smyczy (co jest oczywiście nieprzyjemne i niepożądane), albo ładnie chodzi przy nodze (i do tego właśnie dążymy). Czy na pewno nie istnieją żadne opcje pośrednie?

Tak sobie myślę, że na początku warto postawić sobie jedno pytanie: dla kogo tak naprawdę jest ten wspólny spacer – dla mnie czy dla psa? Bądźmy szczerzy, nawet jeśli spacery są dla nas przyjemnością, to raczej mało kto wychodziłby na nie tak często i regularnie, gdyby nie zmuszał go do tego jego pies. Czyli jednak, spacer jest głównie zaspokajaniem potrzeb psa.

Jakie potrzeby pies zaspokaja na spacerze? Fizjologiczne, to oczywiste. Ale przecież nie jedynie! Spacer pozwala psu zadbać o formę, poznawać otaczający go świat, zbierać zapachowe nowinki na temat psich sąsiadów... Tyle do załatwienia! Tylko jak to wszystko zrobić, skoro pan/i wymaga ciągłej psiej uwagi? Bo chodzenie przy nodze wymaga od psa ogromnego skupienia – musi ignorować otoczenie, skupiać się całkowicie na tym gdzie znajduje się człowiek, dostosowywać swoje tempo do ludzkiego marszu (co jest szczególnie trudne, bo spokojny chód psa jest wolniejszy od naszego, trucht natomiast – już dużo szybszy od nas). Oczywiście, że psa jesteśmy w stanie nauczyć wszystkiego. Możemy sprawić, że przez cały spacer będzie dreptał przy naszej nodze, praktycznie się nie zatrzymywał ani nie rozglądał. Możemy być wtedy zadowoleni, że mamy takiego „grzecznego psa”. Ale chyba lepiej mieć psa szczęśliwego!


Przejdźmy więc do sedna, czyli jak tego dokonać? Jak sprawić, aby spacer był przyjemnością dla obu stron, aby pies mógł w spokoju eksplorować otoczenie, nie napinając jednocześnie smyczy do granic możliwości gdy tylko zobaczy coś ciekawego, zmuszając tym samym człowieka do wpadania z impetem we wszystkie pobliskie krzaki?

DŁUGA SMYCZ

To absolutna podstawa i jednocześnie magiczne rozwiązanie wielu problemów z ciągnięciem na smyczy. Pies, który dostrzeże na spacerze coś bardzo, bardzo ciekawego, chce szybko podejść i osobiście zbadać ten fascynujący obiekt. Co jeśli ogranicza go dwumetrowa smycz? Zawisa na jej końcu, nie zaprzestając prób dotarcia w to arcyważne miejsce, podczas gdy po drugiej stronie z całych sił zapiera się człowiek, który wcale nie ma ochoty wchodzić wraz z psem w obrane na cel błoto.

Wally od początku spaceruje ze mną na lince o długości 10 metrów. Linka taka wije się i plącze luźno między nami. Fascynująca kępka trawy, wspaniale pachnący pniaczek czy absolutnie doskonały i kuszący patyczek? Proszę bardzo piesku, zatrzymaj się i wąchaj, podejdź i sprawdź – ja powoli idę swoją ścieżką, ale ty masz przestrzeń, żeby spokojnie, bez szarpania i mojego wiszenia nad twoją głową, zająć się swoimi sprawami. Brak nerwów, pospieszania, wzajemnego przeciągania. Pies nie musi być przy nodze, aby smycz zwisała sobie swobodnie. Zawsze, w razie potrzeby, mogę złapać ją w połowie długości – i już mamy tylko 5m! A mijając miejsce w którym przestrzeni jest bardzo mało – chwytam linkę jeszcze krócej i pokonujemy szybko ten odcinek.

KOMUNIKACJA

Podczas spaceru staram się cały czas „czytać” mowę ciała mojego psa. Obserwuję jego ruchy, wnioskując na ich podstawie o przeżywanych przez niego emocjach, jestem uważna na jego komunikaty . Jeśli widzę, że miejsce, do którego się zbliżamy, budzi jego niepokój, staram się je ominąć, kierunki, które szczególnie go interesują, zwiedzamy wspólnie. Jednocześnie też wyraźnie zaznaczam swoje zamiary. Całym ciałem odwracam się w stronę, w którą zamierzam iść. Zanim drastycznie zmienię kierunek marszu, wydaję dźwięk, który na Wally’ego oznacza „spójrz na mnie, idę w inną stronę!”. Dzięki temu rzadko dochodzi do sytuacji, w której niespodziewanie smycz się napina, kiedy muszę psa ciągnąć za sobą, albo kiedy to on usilnie ciągnie gdzieś mnie.

ZOBACZ JAKA JESTEM FAJNA!

Zawsze na spacerze mam przy sobie woreczek pełen smakołyków. Chwalę i nagradzam każde zachowanie Wally’ego, które uznaję za fajne. W szczególności każdą jego spontaniczną decyzję, aby podczas spaceru na mnie popatrzeć, podejść do mnie, zaczepić. Staram się pokazać Małemu, że przebywanie blisko mnie jest przyjemne – że warto czasem oderwać się na chwilkę od swoich psich spraw, żeby nawiązać ze mną kontakt. W takich sytuacjach do psiego pyszczka wpada deszcz smakołyków przy akompaniamencie entuzjastycznych okrzyków „dobry pies!”, a biały ogonek merda się na wszystkie strony. Jako, że bycie blisko siebie jest miłe, Wally nie ma żadnych problemów ze wspomnianymi wcześniej sytuacjami, kiedy to przez chwilę idziemy gdzieś na krótkiej smyczy – a w dodatku na końcu drogi na pewno czeka pachnący kawałek kiełbaski!

BIEGANIE LUZEM

Pisałam już o tym w poście PIESEK – ODKRYWCA. Zabierajmy psa od czasu do czasu w nowe super-miejsca, które będzie mógł odkrywać swobodnie i bez smyczy. Taka jest psia natura – bezwzględnie wymaga ona regularnego, nieskrępowanego ruchu, w którym pies sam dyktuje tempo i przemierzane odległości. Zabierając psa w ciekawe dla niego miejsca, stajemy się w jego oczach jeszcze wspanialsi – w końcu to człowiek jest kierownikiem tej imprezy! :)

*

Nie uczę mojego psa chodzenia przy nodze. Pozwalam mu czerpać jak najwięcej radości ze swobodnego poznawania świata. Pokazuję, że przebywanie ze mną jest miłe, fajne i ciekawe. Uczę go, że to co do mnie mówi jest ważne oraz, że moje komunikaty mają znaczenie.

Wzajemne zrozumienie i otwartość na komunikację mogą z łatwością, skutecznie zastąpić wymagania i musztrę. Postarajmy się stworzyć psu świat, w którym nie tylko MUSI, ale czasem coś po prostu MOŻE!


P. i W. - jakieś 10 m przede mną :)

Szybko do Pańci!

Aktualizacja informacji z dzielni :)

Długa smycz rzuca długi cień :)

12/02/2016

RATUNKU! SZCZENIĘ W DOMU – JAK UCHRONIĆ DOM PRZED DEMOLKĄ I SPRAWIĆ, BY PIES CZUŁ SIĘ Z NAMI DOBRZE JUŻ OD PIERWSZEGO DNIA?

RATUNKU! SZCZENIĘ W DOMU – JAK UCHRONIĆ DOM PRZED DEMOLKĄ I SPRAWIĆ, BY PIES CZUŁ SIĘ Z NAMI DOBRZE JUŻ OD PIERWSZEGO DNIA?


Niezależnie od tego, czy będzie on długo wyczekiwany, wymarzony, skrupulatnie wybierany czy więcej w tym będzie dzieła przypadku i zrządzeń losu, dzień, w którym w naszym domu pojawia się szczeniaczek, to z pewnością jedno z najszczęśliwszych wydarzeń w życiu rodziny. Oto wśród nas pojawia się małe, puchate stworzonko, które od pierwszej minuty staje się dla nas najsłodsze, najpiękniejsze i najukochańsze. Co więcej, każdy wiąże z nim swoje osobiste nadzieje – „będzie się ze mną przytulał/ bawił/ pracował/ uprawiał sport/ zwiedzał świat, itd.”. Zanim jednak uda nam się (w większym lub mniejszym stopniu) te nadzieje i marzenia zrealizować, musimy stawić czoło pierwszemu, niezwykle ważnemu zadaniu – stworzeniu nowemu członkowi rodziny odpowiednich warunków do rozwoju, czyli dobrego, bezpiecznego, przyjaznego domu. Tylko jak tego dokonać?


OTOCZENIE

Wydaje Ci się, że Twój dom jest czysty i absolutnie bezpieczny? Przyjrzyj mu się dobrze raz jeszcze, najlepiej z perspektywy ciekawskiego psiego odkrywcy. Dla malucha interesujące i warte zbadania może być absolutnie wszystko. Bezwzględnie należy zabezpieczyć wszelkie kable elektryczne, sprawdzić czy na niższych półkach i szafkach nie ma przedmiotów, do których szczeniak dosięgnie i którymi może sobie zrobić krzywdę, odgrodzić drogę na schody, z których mógłby spaść. To od nowego opiekuna zależy bezpieczeństwo i zdrowie psiaka, a to bardzo odpowiedzialna sprawa, do której trzeba podejść uczciwie i starannie. Warto też pomyśleć o przedmiotach, które są dla nas istotne, a które mogą ucierpieć przy bliższym spotkaniu z ciekawskimi, ostrymi ząbkami. Widok ulubionych skórzanych butów ozdobionych ekscentrycznymi dziurkami czy podłogi usłanej strzępami tego, co jeszcze pół godziny temu było rodzinnym albumem, może przyprawić o zawrót głowy, a słabsze jednostki i o zawał serca! Nie ryzykujmy takich strat, lepiej spokojnie przestawić wszystkie skarby w miejsca dla szczeniaka niedostępne. Oszczędzimy sobie niepotrzebnych nerwów.

Warto też już na samym początku ustalić zasady, których wszyscy domownicy będą przestrzegać. Może są w domu pomieszczenia, do których nie chcemy wpuszczać psa? Zadbajmy o to, aby od początku były one dla niego niedostępne. Czy zgadzamy się, żeby pies kładł się na kanapie albo spał z nami w łóżku? Jeśli nie, nie pozwalajmy na to od pierwszych dni. Szczeniakowi trudno będzie zrozumieć dlaczego nagle, po tygodniu wylegiwania się na fotelu w objęciach domowników, ktoś mu tę możliwość odbiera. W takich wypadkach zachowajmy konsekwencję – jasne, niezmienne zasady tworzą szczeniakowi świat przewidywalny, łatwy do zrozumienia, a więc bezpieczny.


PIERWSZE DNI W NOWYM DOMU

Musimy zdawać sobie sprawę z tego, że to, co dla nas jest radosnym wydarzeniem, dla małego pieska wiąże się z naprawdę dużym stresem. Oto zostaje zabrany ze znanego sobie od urodzenia domu, oderwany od matki, rodzeństwa, znajomych psów i ludzi, przez kompletnie obce osoby i wrzucony w obce otoczenie, w którym musi sobie poradzić zupełnie sam. Dla każdego z nas takie okoliczności byłyby bardzo trudne – co dopiero dla szczeniaczka, który nie potrafi jeszcze poradzić sobie z trudnymi emocjami! Dlatego niezwykle ważne jest, aby maksymalnie pomóc małemu uporać się z tą sytuacją.

W czasie podróży do nowego domu nie zostawiajmy psiaka samego. Szczeniaki często źle znoszą pierwsze podróże samochodowe ze względu na nierozwinięty jeszcze błędnik – może to skutkować chorobą lokomocyjną, a więc dodatkowym stresem. Pozwólmy małemu być blisko nas, czuć nasz dotyk i ciepło, starajmy się stworzyć możliwie najspokojniejszą, najbezpieczniejszą atmosferę.

Po wprowadzeniu do domu dajmy psu czas na spokojne poznanie nowych kątów, rozejrzenie się po nowych miejscach w jego tempie, na miarę jego możliwości. Niektóre psiaki będą ciekawie zaglądać gdzie tylko się da, inne mogą być niepewne i przestraszone. Nie naciskajmy, nie wprowadzajmy psa nigdzie na siłę, nie biegajmy za nim krok w krok, mówiąc, podnosząc, głaskając. Jeśli w domu są dzieci, dopilnujmy, żeby one również nie „napadały” na psa z krzykiem i ogromem dziecięcej miłości – takie zachowania tylko utrudniają psiakowi adaptację do nowych warunków i niepotrzebnie potęgują stres. Dajmy psu czas i przestrzeń na odkrywanie nowego otoczenia, bądźmy dla niego wsparciem i pomocą, ale nie narzucajmy się z dotykiem czy zabawą. Zachowujmy się spokojnie, niegwałtownie, panujmy nad emocjami, ruchami, tonem głosu. Warto postarać się o to, żeby w pierwszych dniach w nowym domu, szczeniak doświadczał tylko miłych, pozytywnych wrażeń, przebywał w spokojnej atmosferze i powoli przyzwyczajał się do nowego życia i nowych członków rodziny, postrzegając ich jako osoby godne zaufania i niezagrażające bezpieczeństwu.


PSIE POTRZEBY

Aby pies czuł się dobrze, spokojnie i szczęśliwie, niezbędne jest regularne zaspokajanie jego potrzeb. Większość problemów w wychowaniu szczenięcia wynika właśnie z niespełnionych potrzeb  – pies podejmuje próby samodzielnego poradzenia sobie z wynikającą z tego frustracją i trudnymi emocjami. Niestety próby te często nie mieszczą się  w granicach zachowań akceptowanych przez ludzi, a to zapowiadać może tylko kłopoty.

 Dlatego naszym podstawowym obowiązkiem jako opiekunów szczenięcia powinno być zdobywanie wiedzy na temat psich potrzeb i sposobów na ich zaspokajanie. Pies musi mieć stały dostęp do świeżej wody, jeść pełnowartościowe, dostosowane do jego zapotrzebowania, regularne posiłki, mieć zapewnione spokojne, bezpieczne warunki, pozwalające na odpoczynek (pies, aby wypocząć, powinien spać ok. 14h na dobę, a szczenięta nawet więcej). Konieczne jest zdawanie sobie sprawy z zabiegów pielęgnacyjnych, których wymaga nasz podopieczny, ze względu na swoje indywidualne cechy. Utrzymanie całego ciała w zdrowiu i dobrej kondycji jest niezbędne do prawidłowego funkcjonowania – w niektórych aspektach pies radzi sobie sam, np. poprzez wylizywanie, w innych sytuacjach, jak wyczesywanie długiej, skłonnej do skołtunienia sierści, potrzebuje naszej pomocy. Wykonujmy zabiegi pielęgnacyjne regularnie, współpracujmy z naszym psem i pokażmy mu, że czas spędzony z nami w ten sposób jest fajny i przyjemny. W ten sposób nawiązujemy fizyczny kontakt z psem, przyzwyczajamy go do bliskości i dotyku, budujemy wzajemne zaufanie, a tym samym uczymy się zaspokajać kolejną psią potrzebę – bliskości, przywiązania, bezpieczeństwa, bez której szczenię nie może prawidłowo się rozwijać. Budując relację z psem pamiętajmy, że zaufanie wynika z pewności, że w naszej obecności pies może czuć się bezpiecznie i pewnie. Dlatego pod żadnym pozorem nie krzyczmy na szczeniaka, nie stosujmy kar fizycznych, bądźmy źródłem spokoju, bezpieczeństwa i przyjemności, wskazując i nagradzając zachowania właściwe zamiast karcić ze złością te, które nam nie odpowiadają. W ten sposób szczenię będzie nabierać pewności siebie, szybko i miło uczyć się nowych rzeczy, a przede wszystkim nabierać do nas absolutnego zaufania. A czy może być lepszy fundament przyjaźni niż wzajemne zaufanie?

Do prawidłowego rozwoju szczenięcia niezbędne są zabawa i możliwość swobodnego ruchu. Dla maluchów jest to potrzeba nieelastyczna, czyli taka, która musi być spełniana kiedy tylko pies wykazuje na to ochotę. Bawmy się więc z naszym maluchem jak najczęściej, w sposób, który rozwija go i pozwala poznawać świat. Urządzajmy zabawy węchowe, twórzmy proste ślady, po których psiak będzie szukał pysznych, aromatycznych kąsków, trenujmy wskakiwanie na przedmioty o różnych kształtach i wielkościach, przeciągajmy wspólnie zabawki. Pozwalajmy szczeniętom gryźć i żuć różne przedmioty stworzone z odmiennych materiałów – w ten sposób szczenię uczy się i odkrywa, gryzienie wycisza, zmniejsza stres i sprawia psu mnóstwo przyjemności, a dodatkowo, podsuwając psu różnorakie zabawki, zmniejszamy ryzyko pogryzienia mebli czy innych domowych sprzętów, które pies mógłby znaleźć na własną łapę.

Kluczowa dla prawidłowego rozwoju szczenięcia, budowania jego pewności siebie i optymistycznego podejścia do świata jest odpowiednia, trwająca od pierwszych dni, socjalizacja. Zabierajmy szczeniaka w nowe, ciekawe miejsca, które może odkrywać bezpiecznie i bez smyczy, organizujmy spotkania z innymi, zrównoważonymi psami, które nauczą go reguł rządzących psim światem, stwarzajmy możliwości do spotkań z różnorodnymi ludźmi. Ważne jednak, aby zawsze pamiętać o tym, że okres między trzecim a szóstym miesiącem życia szczenięcia, czyli czas, kiedy maluchy najczęściej trafiają do nowych domów i rozpoczynają odkrywanie wraz z opiekunem tajemnic i niespodzianek otaczającego ich świata, to okres zwiększonej wrażliwości na negatywne bodźce, a więc i często większej lękliwości i niepewności. Dlatego kluczowe jest, aby wszystkie te nowe doświadczenia odbywały się w spokojnych warunkach, były dla psa miłe i przyjazne, abyśmy zawsze byli dla malucha wsparciem i pomagali mu, jeśli jakaś sytuacja okaże się dla niego trudna. Wspólne, fajne przygody i doświadczenia wzmacniają więzi, nasza obecność i pomoc udowadniają psu, że zawsze może na nas liczyć, że przyjemnie i atrakcyjnie jest spędzać z nami czas.


O wychowaniu małego psa, różnorodności psich zachowań i szczenięcych pomysłów, anegdotach i doświadczeniach opiekunów szczeniaków, można byłoby z pewnością napisać więcej niż jedną książkę. W tym krótkim tekście starałam się zwrócić uwagę na, czasem podstawowe, a w moim przekonaniu najważniejsze aspekty budowania relacji z psem na jej pierwszym, najwcześniejszym etapie.


Opieka nad małym, odkrywającym świat kudłatym maluchem wymaga wiele czasu, pracy, konsekwencji i cierpliwości, ale jednocześnie daje ogromną radość i satysfakcję. Z biegiem czasu uczymy się nie tylko zachowań i osobowości naszego psa, ale i wewnętrznego spokoju, większego zrozumienia i szacunku dla otaczającego nas świata, uważności i świadomości własnych reakcji i uczuć. Stwarzając szczeniakowi przyjazny, miły dom, w którym może swobodnie uczyć się, że otaczający go świat jest ciekawy i bezpieczny, pomagamy mu budować solidny fundament do dalszego rozwoju i nauki. A on odpłaca nam się codziennie mnóstwem radości, miłości i niezapomnianych chwil. A do tego, zupełnie nieświadomie, ta mała, czterołapna istotka z pewnością pomoże nam stać się po prostu lepszymi ludźmi!
Copyright © 2016 Blog DOGłębny , Blogger