7/26/2017

MŁODY - GNIEWNY

MŁODY - GNIEWNY


Drodzy Państwo, stało się. Na nic zdało się zaprzeczanie, wypieranie, dziwienie się, na nic nawet próba obrócenia wszystkiego w żart. Stało się i już. Szczeniaczek zmienił się… w nastolatka.

Przecież dopiero co był takim małym, uroczym dzieckiem! Cieszącym ryjek do świata, do ludzi i psów, przyjaznym i milutkim, przyjmującym z entuzjazmem wszystko, co los miał mu akurat do zaoferowania. Ale niestety, czas nieubłaganie upływa, a wraz z nim psie ciało rośnie, a zawartość mózgu w mózgu jakby maleje.

Okres „nastoletni” rozpoczyna się mniej więcej koło 10. miesiąca życia psa i trwa zwykle trochę ponad rok. O „dorosłym psie” możemy mówić, gdy ten obejdzie swoje drugie urodziny – chociaż oczywiście duże znaczenie mają tu różnice indywidualne czy rasowe – niektóre psy dojrzewają szybciej, inne wolniej.

Okres przemiany z rozkosznego, wesołego, przylepionego do swojego człowieka, szczeniaczka, w doświadczonego, mądrego dorosłego, to chyba najtrudniejszy czas z jakim przychodzi nam się zmierzyć w ciągu tych wszystkich, spędzonych razem lat. Dlaczego? Cóż, pamiętacie samych siebie z tych czasów? A może macie dzieci w tym wieku? Odwołam się do tych Waszych nastoletnich doświadczeń. Przypomnijcie sobie te czasy. Czasy, gdy czuliście się tacy dojrzali, a jednocześnie tak niezrozumiani przez świat dorosłych. Czasy szkolnych miłości do grobowej deski, prawdziwie znienawidzonych, równie nastoletnich wrogów, czasy wielkich kłótni o małe sprawy, trzaskania drzwiami, łez przelanych nad spotykającą tylko Was niesprawiedliwością, radości tak wielkich, że czas stawał przez chwilę w miejscu. Czasy wspominane teraz z uśmiechem, ale wtedy emocjonalne i trudne.
Dla psów to równie niełatwy okres – w końcu tyle razy mówiłam Wam już, że nasze mózgi są do siebie podobne, prawda?


JAK TO WYGLĄDA U NAS?

Niedawno obchodziliśmy pierwsze Wally’askowe urodziny i mam wrażenie, że to był u nas moment przełomowy. Psi móżdżek został starannie zapakowany do pudełka, a pudełko, szczelnie zaklejone kilkoma warstwami taśmy, zagubiło się gdzieś na dnie szafy. Miejmy nadzieję, że cudownie odnajdzie się przy okazji kolejnych urodzin. A na razie zaszczytną rolę zaginionego mózgu przejęły… no cóż, jajka. Testosteron nie jest generalnie najlepszym doradcą. Szczególnie w przypadku młodego psa, który wciąż niewiele o życiu wie, niewiele z tego wszystkiego rozumie, za to został już wyposażony w całkiem dorosłe ciało.

I tak zaczęło się prawdziwe zainteresowanie płcią przeciwną. Dziewczyny to już nie tylko świetni kumple do zabawy – naprawdę interesujące stały się zapachy spod ogona. Spacery, nawet te krótkie, znacznie się wydłużyły – co trzy kroki Młody zatrzymuje się i baaardzo powoli, baaardzo dokładnie wącha. Obserwując go, mogę ze 100% pewnością określić gdzie niedawno siusiała akurat atrakcyjna suczka – z tego miejsca nie sposób go odwołać czy odciągnąć, wącha, lekko się ślini, wylizuje, a na końcu podnosi głowę, patrząc błędnym wzrokiem, z drgającą z emocji szczęką.

W ogóle dużo w nim ostatnio emocji. Emocji silnych, z którymi nie potrafi sobie jeszcze poradzić. Na stawiane przez nas ograniczenia reaguje złością, próbuje przeforsować swoje zdanie patrząc wyzywająco w oczy, szczekając, warcząc. A za chwilę przytula się, łaknie kontaktu, jakby mówił „przepraszam mamo, nie wiem, co we mnie wstąpiło”. Łatwo się ekscytuje, dużo trudniej wycisza. Ludzie nie są już taką atrakcją jak wcześniej – wcześniejszą miłość do każdego przechodnia, zastąpił chłodny dystans do obcych. Pojawiły się też pierwsze konflikty – nieznajome psy, z którymi Wally nie ma ochoty się spotykać, dowiadują się o tym dość dobitnie, poprzez darcie paszczy i irokeza na karku, ustawionego z lichych, whippecich kłaczków.


CO TERAZ, JAK ŻYĆ?

Na pewno nie będzie nam teraz łatwo. Przyjdzie nam zderzyć się z falą emocji, głupoty i głuchoty, buntu i złości. Sytuacje do tej pory zwyczajne, mogą okazać się nagle trudne do przeżycia. Umiejętności, nawet dobrze wyuczone i utrwalone, będą się gdzieś ulatniać, zostawiając w główce pustkę i hulające przeciągi. Nie raz opadną nam ręce i nogi, nie raz będziemy przełykać żal i wstyd, nie raz krew będzie nam wrzała z gniewu i bezsilności…

Cóż nam pozostało? Oddychać głęboko i usilnie starać się ZROZUMIEĆ, jak psu jest ciężko, jak mało jeszcze wie, a jak dużo odczuwa. Odpuścić mu trochę, nie wymagać niewiadomo czego, ale wyznaczać granice, wskazywać dobre zachowania i sowicie nagradzać słuszne decyzje. Unikać sytuacji zbyt trudnych, które niepotrzebnie psa pobudzają, utrwalając złe wzorce. Dawać mu wsparcie i mnóstwo miłości, spędzać razem miłe chwile, uczyć wyciszania się i odpoczynku. I oczywiście spotykać się z dorosłymi, mądrymi psami, które o życiu wiedzą znacznie więcej, a na młodzieńczą głupotę reagują pobłażliwym wzruszeniem ramion i zdecydowanym doprowadzeniem krnąbrnego dzieciaka do porządku.

Trzymajcie za nas kciuki, przed nami bardzo trudny czas!

*


A jakie Wy macie doświadczenia z Młodymi-Gniewnymi?




Copyright © 2016 Blog DOGłębny , Blogger