10/30/2017

WALKA Z ŻYWIOŁEM



Nie jest mi po drodze z jesienią. Nigdy zbyt dobrze się nie dogadywałyśmy. Okej, wczesna, słoneczna, „złota, polska” jesień, pachnąca jeszcze wspomnieniem lata, ma dużo uroku. Kolorowe liście szurające pod stopami, słońce, które wciąż jeszcze grzeje, a już nie zmienia nas w skwarki… Ale bądźmy szczerzy, ile takich dni udało Wam się naliczyć tej jesieni? Udałoby się złożyć z nich chociaż jeden pełny tydzień?

Lwia część tegorocznych jesiennych miesięcy upływa nam pod znakiem pluchy, szarych, ciężkich chmur i zimnych podmuchów Orkanu  Grzegorza i jego słabszego, ale nie mniej wrednego, wietrznego rodzeństwa. Nie jest do dla mnie łatwy czas, czuję się przygnębiona i wiecznie zmarznięta. Jest jednak ktoś, kto takiej aury nie lubi chyba jeszcze bardziej niż ja. Tak, zgadliście, tym kimś jest mój pies.

Dawno, dawno temu, gdy jeszcze byłam na etapie poszukiwania psa dla siebie, jednym z głównych kryteriów rasy idealnej, był dla mnie krótki włos. Po doświadczeniach z imponującą, ale wiecznie kołtuniącą się sierścią rodzinnego owczarka szetlandzkiego, wiedziałam, że regularne wyczesywanie psa to czynność, której nie znoszę i której za wszelką cenę chcę uniknąć. Krótki włos whippeta oraz brak podszerstka to dla mnie opcja doskonała –Wally nie wymaga praktycznie żadnej specjalnej pielęgnacji, po kąpieli schnie w tempie błyskawicy i nie wydziela typowego zapachu mokrego psa vel mokrej skarpety. Jednak wszystkie te cechy perfekcyjnego psiego kanapowca, wiążą się również z pewnymi ograniczeniami. Mianowicie, ten rodzaj sierści nie stanowi absolutnie żadnej ochrony przez niesprzyjającymi warunkami atmosferycznymi.

W kwestii tolerowania kaprysów jesieni, Wally jest typowym przedstawicielem swojej rasy. Oczywiście, zdarzają się zapewne chlubne wyjątki, whippety, które równie chętnie i ochoczo spacerują w słońcu, w deszczu, w błocie, z wiatrem i pod wiatr. Jednak większość znanych mi chudzielców zgodnie twierdzi, że jesień nadaje się jedynie do przespania jej na miękkiej kanapie. Najlepiej w towarzystwie miękkiego kocyka i co najmniej dwóch poduszek. Nie bez powodu, drugim imieniem Wally’ego jest „Księciunio”.

Gdy wieje wiatr i zacina deszcz, niewiele pozostaje z charciej gracji, elegancji i entuzjazmu. Wally zamienia się w prawdziwą kupkę nieszczęścia – chudą dupkę podwija pod siebie, cały drży, liche włosy na grzbiecie stają mu dęba. Silniejsze podmuchy wiatru powodują przypadnięcie brzuchem do ziemi na trzęsących się łapkach. Z nieszczęśliwą miną psa okrutnie pokrzywdzonego przez los, idzie w iście ślimaczym tempie, załatwia fizjologiczne sprawy na pierwszym napotkanym trawniku, po czym obraca się na pięcie i z całych sił ciągnie z powrotem do domu. Każda próba skłonienia go do przejścia się choćby chwileczkę, choćby jeszcze kawałeczek, spotyka się z oporem godnym obrońcy większej sprawy, zapieraniem się wszystkimi czterema łapami i błagalnym patrzeniem w oczy.

Typowa jesienna radość życia...


Jak zatem przetrwać te jesienne miesiące? Wally na to pytanie odpowiedział bez cienia ironii: „proponuję zaszyć się w miłym domku na hawajskiej plaży”. Jeśli jednak akurat dziwnym trafem nie dysponujecie takową nieruchomością, nie załamujcie się, jest jeszcze jedna opcja, a jest nią… gustowna kurteczka. Tak, tak, wiem – jeszcze nie tak dawno temu perspektywa ubierania psa we mnie również budziła pełen politowania uśmiech. A dziś? Dziś zacieram rączki i dyskutuję ochoczo z najzdolniejszą Olą Kowal z Bzika (www.bzik-studio.pl) wybierając nowy fason sportowej kurtki, czy materiał na milutką, ciepłą kamizelkę. A później idziemy z Wallym na spacer, dumnie prezentując nowy outfit na sezon jesień/zima, śmiejąc się prosto w twarz jesiennej zawierusze i puszczając oko do zaciekawionych przechodniów. Wraz z rozwiązaniem problemu mokrego futerka i zmarzniętego, łysego brzuszka, znikają psie fochy, wraca dobry nastrój i chęć eksplorowania świata.

*


Jeśli więc i Wasze psy nie przepadają za humorami Pani Jesieni i najchętniej zapadłyby w zimowy sen, warto zastanowić się nad wyposażeniem ich w dodatkową ochronę przed zimnem. Piesek w płaszczyku może i wygląda nieco komicznie, ale za to humoru nie zepsuje mu nawet listopadowa aura. A ta przecież w naszym kraju trwać może nawet do kwietnia. Zatem kurtki na grzbiety, Panie, Panowie i Psy! Życzymy Wam świetnych, jesiennych spacerów!





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Blog DOGłębny , Blogger